AMANDILAMANDILAMANDIL


Amandil Siwashlegend Hannibal

16.06.2006

Rasa: shiba

Płeć: pies

Umaszczenie: czerwone

Sprowadzony: z Polski

Badania: HD A, ED O, oczy wolne od wad

Ojciec: GEISHA Siwash Legend

Matka: Tanasea’s Tetsu Go Taimatsu

Hodowca: M. i P. Piekarczyk

 

HISTORIA

Amandil Siwash Legend Hannibal… nie miał być nasz… i w ogóle zakup tego królewicza był skomplikowany :) W 2005 roku zamieszkały z nami 2 psy (sunia SH oraz pies hokkaido). Szybko doszliśmy do wniosku, że marzą nam się kolejne psy… Jednak rozsądek wziął górę. Z końcem 2005 roku i początkiem kolejnego rozpoczęliśmy poszukiwania naszego “nowego, dużego i pięknego miejsca na Ziemi”. Wiele miesięcy minęło zanim znaleźliśmy coś na miarę naszej kieszeni i w odpowiedniej okolicy. Rozpoczęliśmy żmudne starania o kredyt…
W międzyczasie, w trochę innej bajce poznaliśmy Pawła i Gosię. Paweł i Gosia to znane wszystkim małżeństwo – właściciele hodowli Hannibal. Wspomniana para odpowiedziała nam na e-mail z serii ‘zaczepnych’ w swoim wyjątkowym i niepowtarzalnym stylu… (któż poznał ten styl – rozumie jego wyjątkowość ;) ). Zaintrygowani (mam nadzieję obustronnie… ? ) postanowiliśmy poznać tajemniczą parę i psy z ich hodowli.
Jako, że jestem autorem, pozwolę sobie na krótką dygresję – TAK OD INTERNETU SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO !
No i stało się! Poznaliśmy 7 sztuk shiba inu! Aisatsu i 3 synów, Geisha z czterema maleństwami, Harwey oraz Tabaluga… Nie wiem, czy zrozumiecie co to znaczy poznać tyle sztuk w jednej chwili… Pamiętam do dziś tłoczące się za bramą, małe, liniejące, rude, zaciekawione pieski, ich uważne i chichoczące mordki… Przepiękne pyszczki poszczekujące ni w tą, ni w tamtą… Nasi gospodarze nas przepytali, wypytali i odpytali ;) . Na koniec wizyty pozwolili obejrzeć maleństwa Geishy. Najpierw z posłania wydostał się pierwszy szczeniak wielce ciekawy świata, nie zgadzający się na jakikolwiek powrót na spanie. Drugi wydostał się zielony (to kolor oznaczenia szeniaka…), który na spokojnie podszedł się przywitać, chwilę pozwiedzał okolice i wrócił do nas. Ostatnie 2 były nieco rozespane ; ) (do czasu…) W miłych nastrojach się pożegnaliśmy. Zastanawialiśmy się przed wizytą jakie są shiby. Myślicie, że teraz napiszę jakie są? Hi, hi… Do tej pory się zastanawiam…, jakie są naprawdę…. ; ) ? W każdym razie szybko ustaliliśmy, że zaczniemy się rozglądać za suczką shibą, żeby do końca 2007 roku po przeniesieniu się na wieś, przyjąć nowe stworzenie.
Rozpoczęliśmy przeszukiwania Intertnetu (właściwie głównie robił to Robert, bo Internet nie ma przed nim tajemnic…) w celu zebrania wszelkich infrmacji o shibach. Historia się powtarza. Znowu wyszukiwarka polska nie zachwyciła różnorodnością informacji. Okazało się, że w sieci przedstawia się zaledwie 6 hodowli, z czego 2 są nam znane osobiście. Potem Europa – tu już było co oglądać, jednak nic to w porównaniu do ilości stron japońskich i amerykańskich – stron krajów, w których jest to rasa bardzo popularna.
Tu powinien znaleźć się opis o wszelkich koligacjach, które psy skąd, jakie z którymi, co wyszło i z czym… To jednak zbyt długi i kontrowersyjny temat. Krótko podsumowując – w Polsce większość shib jest z południa (z Czech i Słowacji), jest też kilka importów z zachodu i północy. Obecnie jest po kilka ciekawych hodowli w Holandii, Niemczech, Szwecji, Norwegii i Finlandii, które w swoich szeregach posiadają importy z Japonii i USA.
Kolejne informacje na temat tej rasy, na które należy zwrócić uwagę to wymagane badania. Nasz polski związek kynologiczny (ZKwP) nie nakłada obowiązku badania u rasy shiba inu. Jednak na odpowiedzialnym hodowcy spoczywa obowiązek rozmnażania zdrowych zwierząt, tym bardziej, że wśród shib ujawnia się dysplazja, wrodzone choroby oczu, jak również padaczka. Jednak w porównaniu z innymi rasami, jak golden retriver czy owczarki niemieckie shiby są ogólnie zdrową rasą. W Polsce nadal mało psów się bada, więc nie wiadomo jaka jest skala problemu. Dlatego przy kupnie shiby warto zwrócić uwagę, na wyniki badań psów z rodowodu przyszłego pupila minimum dwa pokolenia wstecz.
Kolejne spotkania utwierdziły nas w przekonaniu, że chcemy mieć shibę. Maluchy były super. Przekonałyby do siebie każdego. Strasznie podobał nam się kolor szczeniaków, był rzeczywiście czerwony, choć jeden maluch był najciemniejszy… Zaczęliśmy mieć na niego chrapkę. Tymczasem Gosia żyła w przekonaniu, że my szukamy suczki i nie proponowała w sposób bezpośredni nam kupna szczeniaka. My byliśmy ostrożni w pytaniu czy go nam sprzeda, bo czekaliśmy na decyzję kredytową na zakup działki. Aż nadeszła chwila wspólnej rozmowy :) Chcieliśmy szczeniaka: z kompletem badań rodziców i dziadków, po rodzicach o spokojnym charakterze, który wniósłby ‘nową/świeżą krew’ (nowy materiał genetyczny) do Polski, maści czerwonej, dobrze zbudowany, którego możemy zabrać w momencie skończenia 7 tygodni do siebie. Tak więc idealnym kandydatem okazał się… ten najciemniejszy (oznaczony zielonym kolorem) szczeniak, ale… Byliśmy ostatni w kolejce… To oznacza, że nie mieliśmy wyboru… Jedyna suczka i jeden pies z trzech miały zostać w hodowli Hannibal. Spośród pozostałych 2 psów miała wybrać jednego dla siebie hodowla z Czech. Pani z Czech chciała odebrać małego po 3 miesiącach, a my po 7 tygodniach. To był jeden z momentów, w którym już prawie zrezygnowaliśmy z shiby. Kolejna sprawa to testy psychiczne od których Gosia uzależniała, czy nam sprzeda i którego psa… (hi, hi wiedziała co robi…) Psy miały już skończone 6 tygodni, a my ciągle jeszcze nie wiedzieliśmy… Los sprawił, że wilk był syty i owca cała. Pani z Czech wybrała szczenię szybciej – nie wybrała najciemniejszego. Szczeniak miał skończone 8 tygodni i odpowiedni wynik testów. Dostaliśmy to, czego chcieliśmy… ;)
O charakterze Amandila, który skończył już 10 miesięcy możemy powiedzieć bardzo dużo :) Gdy był, małą siedmiotygodniową kulką, w nasze ręce trafił jego test osobowościowy wykonany przez znajomą behawiorystkę. Jedno zdanie rzuciło się nam w oczy – “będzie to pies o bardzo poważnym nastawieniu do życia”. Coś w tym jest, Amandil bardzo serio traktuje świat, nie jest takim roztrzepanym narwańcem jak Kiba, czy też słodką blondynką jak Buffy. Zanim coś zrobi to się zastanowi. Jeśli coś robi nie lubi by któryś z psów lub kotów mu w tym przeszkadzał. Amandil to bardzo poważny pies. Jednocześnie jeśli ma ochotę na zabawy potrafi dziczeć bardziej niż nasze Hokkaido, rozpędza się, biegnie przez cały pokój, odbija się od regału, wskakuje na łóżko, przeskakuje po plecach i leci dalej.
Amandil ma kilka cech które sprawiają, że jest psem idealnym. Kocha wszystkie inne psy i ludzi (ale tylko przez 5 minut). O co chodzi w tym zdaniu? Amandil lgnie do wszystkich zwierzaków i ludzi, by je poznać lub być pogłaskanym, ale błyskawicznie po tym traci zainteresowanie i obojętnieje, idzie gdzieś dalej bo interesuje go coś innego, nie ma potrzeby by być w centrum uwagi. Nie reaguje nerwowo na obce psy, nawet jeśli nie są szczególnie przyjazne. W trakcie spacerów i pracy na działce, generalnie trzyma się blisko człowieka – kiedyś kiedy woziłem ziemię na taczce przez całą działkę, Amandli towarzyszył mi cały czas w tym procesie, ja z taczką w jedną stronę – Amandil idzie za mną, ja wracam, z boku biegnie Amandil.
Amandil posiada również parę cech charakteru, które sprawiają, że nie jest idealny. Amandil to pies o bardzo silnym instynkcie posiadania, każdy przedmiot w domu jest jego rzeczą, każda miska jego własnością, a Państwo? Państwo no cóż są bonusem od świata dla shiby. Amandil to wielki pies w małym ciele, w domu, ze swoimi psami, jest w stanie stoczyć walkę o byle drobiazg (spojrzenie w drzwiach, kawałek gąbki, głaskanie po głowie) i nie mówię tu o zwykłym powarkiwaniu czy tez pokazaniu zębów – chodzi tu o regularny ryk, powiązany z toczeniem piany i kąsaniem przeciwnika. Amandil nie boi się stoczyć walki z większymi od siebie kumplami, zazwyczaj przegrywa, ale bynajmniej nie zniechęca go to od dalszych wyzwań.




Amandil Siwash Legend Hannibal

16.06.2006

Breed: shiba

Sex: male

Colour: red

Come: from Poland

Examinations: HD A, ED 0, eyes clear

Mother: GEISHA Siwash Legend

Father: Tanasea’s Tetsu Go Taimatsu

Breeder: M. i P. Piekarczyk

 

HISTORY

Under construction.



Under construction.